wtorek, 18 września 2012

Rozdział trzeci ♥

* Z perspektywy Novlene *

Idziemy do sali. Ludzie się na nas dziwnie patrzą. Już wiem czemu... Wyszarpuję swoją dłoń z jego.
- Przepraszam. - szepcze i prowadzi mnie dalej.
Wchodzimy do sali od biologii.
- Co się stało? - pyta i odsuwa mi krzesło. 
Siadam i patrzę na niego zakłopotana.
- Nic takiego.
- No przecież widzę. - odpowiada i mruży oczy.
Ulegam jego zielonym oczom.
- Chłopak mnie zdradził jakąś godzinę temu. -chowam twarz w dłonie i zaczynam płakać.
Czuję, że ktoś mnie przytula. Wtulam się w jego ramie. Głaszcze mnie po głowie. Ale czy on jako nauczyciel nie powinien mieć dystansu do uczniów? Rozbrzmiewa dzwonek. Ocieram łzy, wstaję i się do niego uśmiecham. 
- Muszę już iść na angielski. - rzucam i wychodzę zostawiając go obok ławki, w której siedziałam.
Biegnę pod klasę i wchodzę w ostatniej chwili. Nikt się nie przejmuje obecnością nowego nauczyciela stojącego na środku klasy ze ściągniętymi brwiami. Nagle zapada cisza. Chłopak w wieku Harry'ego o ciemnych włosach stoi na biurku i się nam przygląda.
- Dziękuję. - schodzi na ziemię. - Jestem Zayn Malik i będę was uczył J.angielskiego. Siadajcie.
Krzesła szurają niemiłosiernie po kaflach, jednak po chwili zapada cisza. Kolejne dokładne przedstawienie i inne głupoty. Shericka wpatruje się w niego jak w obrazek, a ja myślę o tym, co się stało na przerwie. Ma niezły styl i raczej nie spodoba mu się dziewczyna taka jak ja. - myślę i odnotowuję w pamięci, aby pożyczyć coś delikatniejszego od Sher. On zaś pewnie będzie chciała coś mojego, bo mam mocny styl tak jak gościu od angola.
Kolejna lekcja za nami. Teraz w-f. Ohh... i znów moja grzywka będzie w beznadziejnym stanie po zajęciach.  Przebieram się w krótkie spodenki, białą bokserkę i wiążę włosy w wysokiego koka. Jako pierwsza wchodzę na salę. Momentalnie nieruchomieję. Na balkonie nad salą stoi Harry, a za nim Zayn. Obydwoje się do mnie Uśmiechają, a ja speszona siadam na podłodze i się zaczynam rozciągać. Do sali wchodzi reszta naszej klasy. Rozpoczynają się zajęcia. Biegamy, biegamy i tylko biegamy. Na koniec trener zarządza krótki mecz siatkówki. Szybko się jednak kończy i biegniemy do szatni. Koniec lekcji! Nareszcie. Ubieram się i wychodzę przed budynek szkoły. Dołącza do mnie Shericka i razem szybkim marszem idziemy w milczeniu do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz